00:00:00:www.napiprojekt.pl - nowa jako napisw.|Napisy zostay specjalnie dopasowane do Twojej wersji filmu.
00:01:02:KWIECIE 1805|NAPOLEON JEST PANEM EUROPY
00:01:07:OPIERA MU SI JEDYNIE|FLOTA BRYTYJSKA
00:01:10:OCEANY PRZEOBRAZIY SI|W POLA BITWY
00:01:49:PAN I WADCA:|NA KRACU WIATA
00:02:02:OKRT KRLEWSKI SURPRISE
00:02:04:28 DZIA, 197 DUSZ
00:02:06:PӣNOCNE WYBRZEE BRAZYLII
00:02:10:ROZKAZ ADMIRALICJI|DO KAPITANA J. AUBREYA
00:02:13:Przechwyci francuski statek korsarski,|Acheron, w drodze na Pacyfik
00:02:17:DOKD NIESIE ON WOJN
00:02:20:...Zatopi, spali lub wzi w posiadanie.
00:04:06:Ju dobrze, dobrze.
00:04:19:Zbud si, Will.
00:04:27:Uwaga prawa burta!
00:04:38:- Co to?|- Chyba co syszaem.
00:04:40:Brzmiao jak dzwonek.
00:04:44:- Moe to miejscowi rybacy.|- Albo rafa.
00:04:48:Panie Calamy, poda lin oowiow.
00:05:05:Pi sni, co do kreski.
00:05:23:Piasek i muszelki.
00:05:32:Co to jest?
00:05:37:Dwa punkty od dziobu|na prawej burcie, we mgle.
00:05:39:Co to byo? aglowiec?
00:05:41:- Nie wiem, co to byo.|- Mamy bi na alarm?
00:05:52:- Nie mam pewnoci.|- Jeste dowdc wachty.
00:05:57:Hollom, musisz podj decyzj.
00:06:01:Bijemy na alarm.
00:06:05:Pobudka. Wstawa, piochy!
00:06:12:Dalej. Rusza si.
00:06:15:Rzeko, chopcy.
00:06:19:Szybko.
00:06:42:Wida co we mgle.
00:06:43:- Uwaga tam na rei.|- W gr.
00:06:55:Jak daleko?
00:06:57:Dwa punkty od dziobu na prawej burcie.|Odlego poniej mili.
00:07:05:- Jest pan pewny, panie Hollom?|- Tak, panie.
00:07:09:Okrt wojenny?
00:07:13:Nie wiem.
00:07:15:To bya krtka chwila.|Zdawao mi si, e widz jaki zarys.
00:07:21:- Pan to widzia, panie Calamy?|- Nie, panie.
00:07:26:Postpi pan susznie, panie Hollom.|Odej na stanowiska.
00:07:32:Przejmuje pan wacht, Tom.
00:07:35:Tak jest, panie.
00:07:38:Klar na cumach. Przygotuj odzie.
00:07:50:- Nie obija si.|- Syszelicie dowdc.
00:07:52:Przygotowa odzie do zrzucenia.
00:07:57:Wzi hol.
00:08:04:Uderzy w dzwon.
00:08:32:Padnij! Zaoga padnij.
00:08:48:Rce na stanowiska.|Panie Hollar, raport o stratach.
00:09:00:Cikie dziaa. Musimy podpyn bliej.|Przygotowa bateri.
00:09:04:Panie Allen, zwrot na wiatr.|Na odlego strzau z pistoletu.
00:09:14:Dobrzy strzelcy na szczyty masztw.
00:09:16:Sierancie. Paska sekcja na grotmaszt.
00:09:18:Stoimy na pokadzie rufwki.|Wszyscy razem.
00:09:22:- Panie Boyle, wcign flag.|- Tak jest, panie.
00:09:30:Wpis do ksigi pokadowej:|"Otwarto ogie na fregat wroga".
00:09:34:MOCNO TRZYMAJ
00:09:38:Prosto na nich, panie Mowett.
00:09:41:Bill. Zostaw te cholerne miecze.|We kapitaskie srebro.
00:09:46:Nie ma ich jeszcze w naszym zasigu.|Trwa w gotowoci, a si zbli.
00:09:50:- Kurs na rodek fregaty.|- Jest kurs na rodek.
00:09:54:Nie upu niczego.
00:10:02:Spokojnie.
00:10:03:- Trwa na stanowiskach.|- Odwagi.
00:10:07:- Tak trzyma.|- Nie martwcie si, jeszcze im oddamy.
00:10:12:To pan Pullings.|Davies, Jemmy, zaniecie go pod pokad.
00:10:16:Tak jest!
00:10:17:Panie Blakeney, powiadomi kapitana.
00:10:20:Klarowa relingi.
00:10:29:Wicej piasku na podog.
00:10:32:Wznosimy si na fali. Ognia!
00:10:46:Padnij!
00:10:57:Luzowa na sterownicy.|A wy pozbiera rannych.
00:11:03:- Wicej ognia, panie Calamy.|- Zaadowa i da im popali.
00:11:31:ACHERON
00:11:33:Panie. Na reling rufowy.
00:11:41:Ster odstrzelony.|Statek nie steruje, panie.
00:11:44:Znalelimy si w potrzasku.
00:11:54:Dlaczego przestalimy strzela?
00:12:00:Przepucie mnie.
00:12:02:Tu, Joe.
00:12:04:Tu przytrzymaj.
00:12:10:- Jest z przodu lewej burty.|- Wyciga bro rczn.
00:12:18:Przygotowa si do obrony.
00:12:21:Chwyci za bro i czeka na komend.
00:12:26:Jakie s paskie rozkazy?
00:12:29:Obsada dzia na pokad.|Spuci drabinki i przycign odzie.
00:12:33:Wprowad nas we mg, Tom.
00:12:46:Wszyscy razem, panowie.
00:12:49:Za zason mgy.
00:12:52:Ustawi dziaa!
00:12:59:Ognia!
00:13:01:Kadub si rozpada.|Potrzebny jest targan.
00:13:05:Joe, podaj motek i elazo.
00:13:14:Zdobywa nad nami przewag.
00:13:23:- Ju prawie jestemy.|- Cignij!
00:13:27:- Dalej.|- We mgle damy sobie rad.
00:13:34:Ognia!
00:13:37:Za Jacka Szczciarza.
00:13:40:Udao nam si.
00:13:44:Cisza na pokadzie.
00:13:56:Tu nas nie znajd.
00:14:00:Spokojnie chopcy.|adnych krzykw ani haasw.
00:14:30:Przestacie wiosowa.
00:14:35:Dobra robota, chopaki.
00:15:00:Dwie stopy i sze cali, panie.|Nie wzrasta.
00:15:07:- Dobra robota, panie Lamb.|- Dzikuj.
00:15:20:Jaki jest rachunek od rzenika?
00:15:22:Dziewiciu zmarych, 27 rannych.
00:15:33:Joe Plaice.
00:15:35:Wklse pknicie czaszki.|Nie sdz, eby przetrwa noc.
00:15:40:Lord Blakeney.
00:15:45:Tylko zamana rka.
00:15:48:Jeste w najlepszych rkach.
00:15:56:Robi, co w mojej mocy.|Wiem, e przyjanie si z jego ojcem.
00:15:59:Jego ojciec zrozumiaby.|Ale matka...
00:16:03:Pozwl, e przyjrz si twojej brwi.
00:16:07:Co?
00:16:13:By diabelsko dobry.|Wyoni si znikd.
00:16:16:Uderzy na nas z caej burty,|przeci nam ogon i wybi ster.
00:16:21:Diabelska sia ognia.
00:16:24:Wymknlimy si tylko dziki mgle.|Mielimy szczcie.
00:16:29:Moe on mia nawietrzn,|ale my mielimy opiek wieczn.
00:16:34:Nie mam pojcia, o czym ty mwisz,|ale on faktycznie nie wypad najgorzej.
00:16:41:Po siedmiu tygodniach on przypadkiem|natyka si na nas w ciemnociach.
00:16:48:Francuzi maj swych szpiegw w Anglii|i innych miejscach. Tak samo jak my.
00:16:53:Rzeczywicie.
00:16:56:Gdyby wiedzia, e go szukamy,|trzymaby si od nas z daleka.
00:17:02:A moe nas szuka.
00:17:21:UKRYTA RAFA
00:17:26:NIEBEZPIECZNE MIELIZNY
00:17:30:Jak to bya fregata,|to ja jestem Holendrem.
00:17:32:Walka bya nierwna.|Nie byo w tym haby.
00:17:35:To musia by okrt wojenny.
00:17:38:Ciekawe, z czego mia kadub.|Nie moglimy go przebi.
00:17:41:Potrjny atak z 200 jardw zda si na nic.
00:17:43:Mia przewag pogody i siy ognia.
00:17:47:Na czym polegaa przewaga pogody?
00:17:50:- Mam ci to znw zademonstrowa?|- Nie na obrusie.
00:17:55:Ich statek mia korzystny wiatr,|dlatego mia kontrol nad walk.
00:17:59:Mia dusze dziaa,|wic mia od nas wikszy zasig.
00:18:02:Fakt jest faktem.|Zostalimy pobici.
00:18:08:- Taka cika fregata na Pacyfiku...|- Przeway szal na korzy Napoleona.
00:18:14:W porwnaniu z ni,|Surprise to nieco podstarzay wojownik.
00:18:22:- Czy nie mam racji?|- Te jestem podstarzaym wojownikiem?
00:18:27:Surprise nie jest star odzi.|Nikt tak by nie powiedzia.
00:18:30:Ma silny kadub o piknej linii.|Moe pywa na wiatr, jest sztywna i szybka.
00:18:36:Bardzo szybka, gdy jest w dobrych rkach.
00:18:39:Nie, nie jest stara.
00:18:43:Jest w kwiecie wieku.
00:18:45:Naprawimy uszkodzone maszty.|Stracilimy fok, wic postawimy zapasowy.
00:18:49:Pan Lamb dokona podstawowych napraw.|Dopyniemy do domu.
00:18:53:Nie pyniemy do domu.
00:19:04:Aby si wyposay, potrzebny jest port,|a Acheron moe wci na nas czyha.
00:19:09:Wyposaymy si na morzu.|Tu, na mielinie.
00:19:14:Niesie wojn na wody poudnia.|Mamy rozkaz j powstrzyma.
00:19:18:Ale - za przeproszeniem - to statek|znacznie ciej uzbrojony. Nie podoamy mu.
00:19:26:Zanim go naprawimy,|bdzie w poowie drogi na przyldek Horn.
00:19:30:W takim razie nie ma chwili do stracenia.
00:19:51:Czy to prawda,|e ostatni szew zakadaj na nos?
00:19:54:O czym ty mwisz?
00:19:57:Joe powiedzia, e po mierci zaszywaj ci w|hamaku, a ostatni szew przecigaj przez nos,
00:20:02:eby si upewni, czy nie pisz.
00:20:09:Tylko nie przez nos. Powiesz im?
00:21:07:Wszystko bdzie dobrze.|To dziaanie laudanum.
00:21:43:Nigdy nie widziaem|dzielniejszego pacjenta.
00:21:51:Biedactwo.|Niewane, wkrtce ci naprawimy.
00:21:55:Oczekuj teraz dobrej roboty.
00:21:56:Potrzebuj dwch ludzi do kanaw|na prawej burcie. Roberts, Chadwick.
00:22:01:Dobra robota.
00:22:03:Naprawa nie wystarczy.|Trzeba je wymieni.
00:22:13:Panie Calamy.|To moe pana zainteresowa.
00:22:16:Patrzcie. Kapitan to wystruga.|Kiedy sam by uczniem.
00:22:20:Zna t ajb na wylot.
00:22:22:Mwi, e w tym drewnie jest tyle|jego krwi, co u rodzonego brata.
00:22:27:Cakowicie pana rozumiem.|Nie kwestionuj paskiej wiedzy.
00:22:31:Ale nie mog powici tygodnia na|poszukiwanie nowego masztu w Amazonii.
00:22:37:W tym czasie Acheron dopynie do Chin.
00:22:39:Pan Lamb zrobi, co w jego mocy.|Niczego wicej nie oczekuj od nikogo.
00:23:17:Czy to jego mzg?
00:23:19:Nie, to tylko zasuszona krew.|Jego mzg jest tu.
00:23:28:To uczony lekarz.|Nie aden zwyky chirurg.
00:23:31:Poprosz o monet.
00:23:39:Na ldzie nie spojrzaby na ciebie bez zapaty.
00:23:41:Zna si te na ptakach i zwierztach.
00:23:43:Poka mu uczka,|a on ci powie, co ten myli.
00:23:47:Do roboty, lenie.|Eckhart, dmuchnij w gwizdek.
00:23:50:Jazda, panowie.
00:23:53:Po co si gapicie?
00:24:03:Wci nie powiedzia ani sowa, panie.
00:24:10:Lordzie Blakeney. Jak samopoczucie?
00:24:13:Duo lepsze, dzikuj.
00:24:15:To dobrze.
00:24:19:Lekarz powiedzia,|e lubi pan czyta, wic chciaem...
00:24:25:ZWYCISTWA LORDA NELSONA,|DZIELNEGO BOHATERA BRYTANII
00:24:29:S tu wszystkie wiksze bitwy,|piknie ilustrowane.
00:24:33:Dzikuj.
00:24:36:Czy pozna pan kiedy lorda Nelsona?
00:24:38:Miaem zaszczyt suy u niego.|Na Nilu. Wspaniae zwycistwo.
00:24:42:Jest to tu opisane.|Strona 135, jeli si nie myl.
00:24:56:Mgby mi pan powiedzie,|jakim on jest czowiekiem?
00:25:02:Niech pan przeczyta ksik.
00:25:04:Przeczytam. Dzikuj.
00:25:27:Znw to samo.|Piowanie, rzpolenie.
00:25:32:Nie potaczysz przy czym takim,|choby si upi jak winia.
00:25:45:A moe to?
00:25:47:Chyba e masz ochot|na co bardziej agresywnego?
00:26:57:MOJA NAJDROSZA,|UKOCHANA SOPHIE
00:27:01:Zasalutowa.
00:27:03:Kapelusze z gowy.
00:27:07:O co wam chodzi?
00:27:12:- Co to jest?|- To ten fantom, panie.
00:27:15:Prosz wybaczy.|Ludzie tak na niego mwi. To Acheron.
00:27:19:Will widzia, jak go budowano.
00:27:22:W Bostonie, w czasie pokoju.|Zbudowali go Jankesi.
00:27:27:Drugi kuzyn jego ony pracuje w stoczni,
00:27:31:wic Will widzia go przed wodowaniem.
00:27:33:Widziaem, e jest w nim co dziwnego,|wic spytaem Joego...
00:27:38:On mi go opisa,|a ja wystrugaem model.
00:27:41:- Ten szkielet jest imitacj?|- Dokadn imitacj.
00:27:46:Dzikuj wam, chopcy.
00:27:49:Poda tym marynarzom|dodatkow porcj rumu.
00:27:52:Bardzo dzikujemy, panie.
00:27:54:- Rum jest na Dzie Salwy Honorowej.|- Wypijemy wino.
00:27:57:Wino w Dzie Salwy Honorowej?
00:27:59:Peny dzib nad wod,|a wklsy pod wod.
00:28:02:Nadaje kadubowi dug lini a do rufy.|Dlatego ta fregata jest tak szybka.
00:28:07:Cisza, a mimo to szybka.
00:28:11:Oto przyszo eglugi. yjemy|w fascynujcym, nowoczesnym wiecie.
00:28:16:Ukad desek sprawia, e kadub ma|dwie stopy gruboci. Twardy db.
00:28:20:Dlatego nie udao nam si jej uszkodzi.|Pewno rozwija prdko 12 do 14 wzw.
00:28:25:Dzikujmy Bogu za Warleya|i drugiego kuzyna jego ony.
00:28:28:Moe pokonywa odlego|do 280 mil dziennie.
00:28:31:Nawet gdybymy j dogonili,|by j pokona...
00:28:37:Jest poza naszym zasigiem.|Ma 44 dziaa.
00:28:43:Ale jak wszystkie inne odzie,|ma odsonit ruf.
00:29:00:Ej, licznotko. Ile za pocaunek?
00:29:04:Quanto cost-o kiss-o?
00:29:06:- Imi?|- Na imi mam Maria.
00:29:09:Daj nam strzay. Ja dam siekier.|Szybko, bracie.
00:29:12:Dzikuj.
00:29:23:Z drogi! Niesiemy poczt.
00:29:27:Prosz. Bardzo wana poczta.
00:29:30:Co on mwi?
00:29:37:Duy, francuski okrt wojenny zatrzyma si|tu dziesitego, a potem odpyn na poudnie.
00:29:46:Gdzie tu.
00:29:48:Cae trzy tygodnie przed nami.
00:29:50:Do diaba.
00:29:53:Czas zakoczy interesy.
00:29:56:Ej, panie Hollar.|Dobijmy targu.
00:29:59:Wszystkie rce, wybiera kotwic.
00:30:04:Zostaw t kobiet, Slade. To okrt Jego|Krlewskiej Moci, a nie pywajcy burdel.
00:30:14:Wszystkie rce,|zoy zapasy do magazynu.
00:30:29:Dobra robota.
00:30:31:Panowie.
00:30:34:Za ony i ukochane.
00:30:39:Oby si nigdy nie spotkay.
00:30:42:Panie Howard, butelka stoi przed panem.
00:30:47:Panie?
00:30:50:Pan Blakeney mwi,|e suy pan na Nilu u lorda Nelsona.
00:30:54:Rzeczywicie. Jako mody porucznik,|gdy byem niewiele starszy od panw.
00:30:59:Pan Pullings by smarkatym aspirantem,|stsknionym za ciepem domowym.
00:31:05:Pozna go pan?|Moe nam pan o nim opowiedzie?
00:31:08:Dwukrotnie miaem zaszczyt|zasi z nim przy stole.
00:31:11:Przemwi do mnie przy obu okazjach.
00:31:14:Mistrz taktyki i wizjoner.
00:31:17:W czasie bitwy zwyk mawia:|"Mniejsza o manewry, idcie prosto na nich".
00:31:22:Pono nie by on wielkim eglarzem,|lecz wielkim przywdc.
00:31:26:Jest nadziej Anglii,|jeli Bonaparte zaatakuje.
00:31:29:Czy mona prosi o jak anegdot?
00:31:35:Nigdy nie zapomn sw, ktre skierowa|do mnie przy pierwszym spotkaniu.
00:31:41:Pamitam, jakby to byo wczoraj.
00:31:43:Pochyli si nad stoem,|spojrza mi w oczy i powiedzia:
00:31:48:"Aubrey, czy mgby pan poda mi sl?"
00:31:53:Zawsze prbuj powiedzie to tak,|jak on to zrobi.
00:32:04:Za drugim razem opowiedzia mi histori,
00:32:09:kiedy kto zaoferowa mu w zimn noc|okrycie peleryn.
00:32:13:A on powiedzia, e jest mu niepotrzebna,|bo jest mu do ciepo.
00:32:17:Ogrzewa go zapa dla krla i kraju.
00:32:22:Wiem, e to brzmi absurdalnie|i gdyby powiedzia to kto inny,
00:32:26:mona by rzec "Jakie to mieszne"|i spisa to na karb zwykego entuzjazmu.
00:32:31:Ale w przypadku Nelsona
00:32:35:rozpala to pomie w sercu.
00:32:44:- Czy nie tak, panie Pullings?|- Jak najbardziej.
00:32:49:Wic wydaje si on by wyjtkiem|od reguy, e wadza korumpuje.
00:32:55:Za lorda Nelsona.
00:33:02:Doktorze, spjrzmy na te dwa robaczki.
00:33:05:- Chtnie.|- Ktrego z nich wybraby?
00:33:10:adnego. Niczym si nie rni.|S z tego samego gatunku Curculionida.
00:33:16:Gdyby by zmuszony do wyboru.|Gdyby nie byo innego wyjcia...
00:33:22:Dobrze, skoro tak nalegasz.
00:33:27:Wybrabym robaczka z prawej strony.|Ma t zalet, e jest wikszy.
00:33:34:A mam ci.|Wpade w moj zasadzk.
00:33:37:Czy nie wiesz o tym, e w subie|naley zawsze wybiera mniejsze zo?
00:33:49:Kiepski art mao wart.
00:33:54:Te co! Robaczki i zo.
00:33:56:Za mniejsze zo!
00:34:37:Bg odbiera
00:34:40:i Bg rozdaje.
00:34:43:Syszelicie? Powiedzia co.
00:34:46:Doktorze. On przemwi.
00:34:49:Gratulacje.
00:34:51:Adieu wam hiszpaskie dziewczyny
00:34:54:egnajcie i adieu wam Hiszpanii dziewczyny
00:34:58:Do starej Anglii rozkaz powrci nam dano
00:35:03:Wierzymy, e ju wkrtce znw tu wrcimy
00:35:09:Jaki pan Hollom ma pikny gos.
00:35:13:Rzeczywicie.
00:35:17:Dalej, miali, naiwni chopcy
00:35:20:Przestrogi mej wysuchajcie
00:35:22:I nigdy swego domu dla|wzburzonego morza nie porzucajcie
00:35:38:Na pokad. Hej tam!
00:35:42:Wyglda na fregat.
00:35:48:Skd si tam wzia?
00:35:50:- Musimy zawrci i walczy.|- Znowu sprzyja mu wiatr.
00:35:54:Musia nas obserwowa z jakiej zatoki.
00:36:01:O Boe, co tu pocz?|Ma nad nami przewag.
00:36:04:- Uciekajmy.|- Musimy rozwin wszystkie agle.
00:36:07:Jak trzeba, to i chusteczki pjd|w ruch. Musimy przetrwa ten dzie.
00:36:11:Do roboty. Panie Allen, panowie.
00:36:14:Przygotowa agle do stawiania.
00:36:16:Po raz drugi mnie zaskoczy.|Trzeci raz mu si to nie uda.
00:36:36:Mwiem ci,|ten fantom ma diaba za sterem.
00:36:42:Lepiej mocno trzymaj.
00:36:50:O co mu chodzi?
00:36:52:Moe zabiem mu w bitwie krewnego?|Syna, nie daj Boe?
00:36:58:On walczy tak jak ty, Jack.
00:37:18:Ustawi przyrzd tak,|by dolna krawd soca sigaa horyzontu...
00:37:22:Williamson, gdzie paski sekstant?
00:37:25:Gdy kula przestaje si unosi,
00:37:28:to osigna swj zenit|i tam wyznaczamy poudnie.
00:37:32:- Panie?|- Panie Pullings.
00:37:34:Panie Hollom, znalaz pan zenit?
00:37:36:Ogosi poudnie. Paska lekcja.
00:37:41:- Panie, jest poudnie.|- Panie Nichols, dwunasta.
00:37:44:Sze godzin?
00:37:47:Najwyej pi.
00:37:49:Musimy utrzyma si poza jego zasigiem,|a zapadnie zmrok.
00:38:01:Ma wyglda jak nasz statek.|Jibbo, przygotuj te liny.
00:38:05:Z powodu wiatru nie budujemy wysoko.
00:38:09:- Co buduj?|- Stanowisko dowodzenia dla pana.
00:38:20:Szybko. Dogoni nas.
00:38:23:Uwaga na rej.
00:38:26:Ostronie, eby si nie obia.
00:38:28:Spuci na tratw.
00:38:37:Nie chcemy pana straci.
00:38:51:Tam jest lina holownicza.|Podaj na ruf.
00:38:56:Teraz rzeko.|Za dziesi minut nas dogoni.
00:39:08:Cignij.
00:39:32:Teraz.
00:39:39:Ej, Killick. Poga wiata.
00:39:48:Przygotowa si.
00:40:29:Zapalimy ryb.
00:40:33:Przejmij ster, Bonden.
00:40:34:Nieza zabawa, co?
00:40:40:Ster lewo.
00:41:10:Wycofa ludzi.|Ja stan na wachcie.
00:41:16:Panie Mowett, panie Allen, spokojnie.|Znacie rozkazy.
00:41:21:Dobra robota.
00:41:24:To prawdziwy fantom.|Wyoni si znikd, wprost za nami.
00:41:29:Znikd. I wprost za nami.|Jak za pierwszym razem, zza mgy.
00:41:34:Nasze pociski odbijay si od niego.
00:41:36:Kapitana nie zw Szczciarzem|bez powodu.
00:41:39:Moe to i fantom. Ale to statek korsarski|i Jack Szczciarz go pokona.
00:41:43:W walce z fantomem|nie wystarczy szczcie.
00:41:48:- Czy to okrt piracki?|- Nie, to nie s piraci.
00:41:51:Gdyby to byli piraci,|po zapaniu zawiliby z drzewa.
00:41:56:Okrt korsarski ma zgod Francuzw|na zwalczanie statkw pod nasz bander.
00:42:01:Poluj na bogate statki handlowe|i tak dalej.
00:42:05:Ale pomylcie o nagrodzie,|jaka nas czeka.
00:42:08:Na pewno wiezie peno zota,|ambry i skarbw z Arabii.
00:42:13:To wszystko piknie.|Ale trzeba wrci do domu, eby to wyda.
00:42:17:aden trup mi nie postawi kielicha.
00:42:19:A ja nie spotkaem ywego,|ktremu ty by co postawi.
00:42:24:lczy pan tu ca noc,|jeszcze pan zamarznie. To resztka kawy.
00:42:30:Dzikuj, Killick.
00:42:38:- Zmieni kurs na poudniowy zachd.|- Tak jest, panie.
00:42:49:aglowiec.
00:42:51:Dwa punkty prawa burta.
00:42:55:Wiwat na cze Jacka Szczciarza!
00:43:03:Mamy go, chopcy!
00:43:16:Faul. Wystartowae przede mn.
00:43:23:Wyznaczy kurs.
00:43:26:Rozstawi zaog wzdu relingw.
00:43:28:Nie widziaem nic podobnego.
00:43:30:Dogoni t fregat|z odlegoci ponad stu mil morskich.
00:43:34:To prawdziwa sztuka eglarska!
00:43:38:Mwiem ci, e to si uda.|Bdziemy j mieli przed noc.
00:43:41:- Chyba tak.|- Tym razem wiatr jest po naszej stronie.
00:43:45:Nie dzielcie skry na niedwiedziu.
00:43:48:Ale jeli uda nam si j dogoni,|fregata bdzie nasza.
00:43:53:Odpuka w niemalowane drzewo.
00:43:56:Obrci si trzy razy.|Niech Bg i wici maj nas w opiece.
00:44:14:Do zwrotu.
00:44:16:Szybko. Zgubimy j, zanim wyluzujecie.
00:44:20:Trzyma.
00:44:22:- 12 wzw.|- Dobrze.
00:44:26:Chc wicej.|Ustawi ca woln zaog na nawietrznej.
00:44:30:Panie Hollar. Prosz obudzi tych,|co nie s na wachcie.
00:44:35:Wszystkie rce na praw burt.
00:44:38:Lewy wybieraj!
00:44:59:- Suniemy naprzd.|- Uwaa, bo zaraz si rozpadniemy.
00:45:03:Kapitan zna t ajb.|Wie, co ona potrafi.
00:45:11:Panie Hollar, poda liny ratunkowe.
00:45:16:Nie obija si.
00:45:17:Liny ratunkowe od dzioba do rufy.
00:45:25:Doktorze, Przyldek Horn.
00:45:42:Przykryj to.|Ju do wody w tym grogu.
00:45:45:Dzikuj, Davies.
00:45:47:Mylisz, e kapitan|bdzie j goni wok Przyldka Horn?
00:45:52:Poszedby za ni a do bram piekie.
00:45:55:To diabelska ajba, mwi wam.|I zawiedzie nas na stracenie.
00:46:02:Bierze kurs na Horn.
00:46:05:Nie wiem, czy ten maszt|wytrzyma wok przyldka.
00:46:08:Paskie uwagi bd odnotowane|w ksidze okrtowej.
00:46:11:Sternicy aglowi na stanowiska.|Poluzowa agle. S zbyt napite.
00:46:17:agle luz.
00:46:34:Zbliamy si do niej.|Teraz nie popuszcz.
00:46:37:Kurs poudniowy zachd.
00:46:46:Marynarze i majtkowie, pod pokad.
00:46:52:Pyniemy na Horn, chopcy.
00:46:59:Grot luz.
00:47:33:Johansson, Truelove. Na bezan.
00:47:37:Jest bezan.
00:47:39:Schodzi.
00:47:48:Pomcie Warleyowi na bramaglu.
00:47:55:- Potrzebuj wicej ludzi.|- Tak. Idcie.
00:48:06:Panie Hollom. Na pomoc.
00:48:16:Tudor, Ellers. Do pana Allena.
00:48:20:Ludzie, do gry.|Bramagiel. Szybko.
00:48:32:Na pomoc!
00:48:37:Pomocy!
00:48:45:Czowiek za burt!
00:48:49:Bezan stracony.|Chwy za reling rufowy.
00:49:03:Panie, jest tam.
00:49:06:Py do belki, czowieku. Py.
00:49:11:Tutaj.
00:49:12:Kraty i beczki,|wszystko co pywa - za burt.
00:49:17:Statek obraca si bokiem do wiatru.|Tracimy go.
00:49:22:Panie, te belki zakotwiczaj statek.
00:49:25:Musimy si od nich uwolni.|Zatopi nas.
00:49:28:Dopynie. Da rad.
00:49:32:- Dalej, Will.|- Pracuj rkami.
00:49:36:Na Boga, Will, py.|Py do belki.
00:49:49:Dasz rad, Will.
00:49:51:Py. Dalej.
00:51:53:GIBRALTAR|W. WARLEY
00:51:56:Z POWROTEM W DOMU
00:52:19:- Znw robi to samo.|- Kto taki?
00:52:22:- Jonasz.|- Co to takiego?
00:52:35:Najatwiej pogodzi si|ze mierci poniesion w walce.
00:52:40:Jeli kto umiera mi pod noem|lub wskutek pniejszej infekcji,
00:52:47:to musz sobie przypomina,|e zabi go wrg, a nie ja.
00:52:54:Ten modzieniec jest ofiar wojny.
00:52:59:Jak sam mwie,|trzeba wybiera mniejsze zo.
00:53:04:Mniejsze robaki.
00:53:09:Zaoga atwo si z tym nie pogodzi.|Warley cieszy si ich uznaniem.
00:53:13:Czy wyraali przed tob|swoje odczucia na ten temat?
00:53:24:Musz ci spyta, czy mwi ze starym|przyjacielem, czy z kapitanem statku?
00:53:32:Kapitanowi wyznabym,|e najbardziej nie znosz donosicieli.
00:53:36:- Mwisz jak Irlandczyk.|- Jestem Irlandczykiem.
00:53:39:W takim razie mw jako przyjaciel.
00:53:41:Jako przyjaciel rzekbym, e nigdy nie|wtpiem w twoje zdolnoci jako kapitan.
00:53:47:Wyraaj si jasno.
00:53:50:Moe trzeba byo|zawrci wiele tygodni temu.
00:53:55:Oczywicie zaoga poszaby wszdzie|za Jackiem Szczciarzem,
00:53:58:susznie przekonana o zwycistwie.
00:54:01:Ale w tym tkwi problem.|Nie przywyke do poraki.
00:54:08:Pogo za tym wikszym, szybszym statkiem|z dugimi dziaami zakrawa na pych.
00:54:14:Tu nie chodzi o pych.|Chodzi o obowizek.
00:54:17:Chyba syszaem, e to cnota.
00:54:19:Kpij sobie. Dla ciebie najwaniejsze|jest ogldanie wiata przez mikroskop.
00:54:24:To okrt wojenny. Zrobi, co w mojej|mocy, aby wypeni swj obowizek.
00:54:28:Za wszelk cen?
00:54:31:Za wszelk cen.
00:54:33:Wypenia rozkazy, nie zwaajc na cen.
00:54:36:Jeste pewny, e za poczuciem|obowizku nie kryje si co osobistego?
00:54:40:Rozkazy podlegaj wymogom suby.
00:54:42:Miaem rozkaz pj za nim a do Brazylii.|Ju dawno posunem si dalej ni rozkazy.
00:54:51:Mam go.
00:54:56:Wiatr zmienia kierunek, panie.
00:55:00:Nie utrzymamy si|na tym zachodnim kursie.
00:55:03:Jeli nie przepyniemy przez ten piekielny|wiatr, to go ominiemy. Kurs poudnie.
00:55:09:Jak daleko na poudnie?
00:55:12:Tyle ile bdzie trzeba.
00:55:16:- Tak jest, panie.|- Chyo.
00:55:19:Prosz na poudnie, panie Bonden.
00:55:26:Naprzd. Tak trzyma.
00:56:02:Stao si co fascynujcego.|Kto mi wyjani, co?
00:56:07:Zwrcilimy si na pnoc.|Suniemy z powrotem w stron soca.
00:56:11:Za soce!
00:56:16:I przewidujc to wydarzenie,
00:56:19:poprosiem Killicka,|by przygotowa co specjalnego.
00:56:25:- Ej, Killick.|- Ju jestem, co nie?
00:56:31:Panowie,
00:56:34:oto nasz cel podry.
00:56:44:Wyspy Galapagos.
00:56:50:S tam nasi owcy wielorybw.
00:56:53:A ich adunek niele wzbogaciby|skarbiec wojenny starego Bonaparte.
00:56:58:Oto, gdzie bdzie Acheron.|Jest to pewne jak amen w pacierzu.
00:57:03:Wic, panie Pullings, za pozwoleniem,
00:57:06:kawaek wyspy Albemarle.
00:57:10:A dla pana, doktorze, wulkan Redondo.
00:57:13:Znakomicie.
00:57:15:A Acheron dla mnie.
00:57:23:Wracajc do domu z Jackiem|przez wzburzone fale
00:57:28:Wracajc do domu z Jackiem|przez wzburzone fale
00:57:33:Duo przygd mielimy|teraz czas na bale
00:57:39:Nie zapomnij chwatw swych
00:57:45:Co zwalczali wrogw twych|na grnym pokadzie
00:57:50:Dzielnie eglujcych z Jackiem|w brytyjskiej armadzie
00:57:55:Duo przygd mielimy|teraz czas na bale
00:58:01:Nie zapomnij chwatw swych
00:58:44:WYSPY GALAPAGOS
00:58:51:Zaczarowane wyspy. Ma tu by|mnstwo dziwnych i bajecznych stworw.
00:58:58:Zatrzymamy si tam,|eby uzupeni ywno i wod.
00:59:01:Obiecuj, e w tym czasie -|co najmniej kilka dni -
00:59:05:bdziesz mg wdrowa do woli,|zbierajc uki i robaki.
00:59:10:Bdziesz pierwszym przyrodnikiem,|ktry postawi swoj stop na tych wyspach.
00:59:14:To moje najwiksze marzenie.
00:59:21:- Czy to jest owad?|- Tak.
00:59:26:Nie wyglda na to. Wyglda jak patyk.
00:59:31:W tym caa rzecz.
00:59:33:Zamaskowa si w celu przetrwania.
00:59:41:Oto pajk, ktry udaje, e jest mrwk.
00:59:46:Oto owad, ktry przybra ksztat|ciernia, aby ratowa si przed ptakami.
00:59:54:Czy to Bg sprawia, e si zmieniaj?
00:59:56:Czy to Bg sprawia, e si zmieniaj?|Tak, oczywicie.
01:00:00:Ale czy same te si zmieniaj?
01:00:03:Oto jest pytanie.
01:00:08:Przybilimy do Galapagos.
01:00:10:Ju id.
01:00:46:- Patrz. Za t ska.|- Widz.
01:00:49:Co to takiego? Ciekawe. Jaka mewa?
01:00:53:- Brzydkie licho.|- Obrzydliwe. Ma brodawki na caym ciele.
01:00:58:Ale brzydactwa, co?
01:01:02:adnych kobiet.|Same kaczki i jaszczurki.
01:01:05:Co, nie ma kobiet? To nienaturalne.
01:01:09:Nadzwyczajne.
01:01:11:Co takiego?
01:01:13:Te ptaki. S z gatunku kormoranw,|ale s niezdolne do lotu.
01:01:17:Widzisz te niedorozwinite skrzyda?
01:01:19:To chyba nieznane w nauce.
01:01:23:Te smoki ich nie zaczepiaj.
01:01:27:To rodzaj iguany.|A wic s rolinoerne.
01:01:31:- Zapiemy jedn?|- Park.
01:01:34:Sprezentujesz ich potomstwo krlowi.
01:01:37:- Ten idzie popywa.|- Iguany nie pywaj.
01:01:41:Te pywaj.
01:01:52:Niech mnie wszyscy diabli!
01:01:54:W cigu kilku minut dwa nowe gatunki.|To niesychane.
01:02:23:Zaoga, zmiana kursu.|Przygotowa si do zwrotu.
01:02:36:- Aubrey.|- Hogg. Oficer z Albatrosa.
01:02:40:Niech pana Bg bogosawi, kapitanie.
01:02:44:Panie Calamy,|nakarmi i napoi tych ludzi.
01:02:47:- Odprawi ludzi.|- Krlewska Piechota Morska, spocznij.
01:02:51:Tydzie temu wracalimy po nowe liny.
01:02:54:Skryli si w tamtej zatoce. Spalili nasz|statek do tafli wodnej. Cholerni piraci.
01:02:59:Pojmali zaog, zabili kapitana.
01:03:02:To duy trzymasztowiec.|Przejmuje czowieka dreszczem.
01:03:06:Zabrali najlepszy olej wart 12 000 funtw.|Bylimy na morzu od ponad dwch lat.
01:03:11:Dokd odpynli?
01:03:13:Moe punkt na poudniowy zachd,|w lad za reszt floty.
01:03:17:Wpisa tych ludzi w skad zaogi. Panie Allen,|wyznaczy kurs. Poudniowy zachd.
01:03:22:Zaoga, odbijamy od brzegu.
01:03:24:Nie powinnimy si zaopatrzy?
01:03:27:Panie Mowett, nie ma chwili do stracenia.
01:03:45:- Zapomniae o swej obietnicy?|- W zalenoci od wymogw suby.
01:03:50:Nie mog opnia sprawy|z powodu iguany.
01:03:53:Fascynujca,|ale nie przyda si do niczego.
01:03:56:Jest tu okazja,|by sprosta obu naszym celom.
01:04:00:Z tego co wiem, to duga, wska wyspa.
01:04:03:Ty musisz j opyn.|Ja mgbym przez ni przej.
01:04:07:Potrafisz godzinami wpatrywa si|w opuszczone ptasie gniazda.
01:04:11:Zatrzymywabym si tylko|dla wykonania wanych pomiarw.
01:04:15:Dokonujc odkry, ktre mogyby|rozwin nasz wiedz o przyrodzie.
01:04:19:Gdyby wiatr i prd by niekorzystny,|zgodzibym si.
01:04:23:Ale nie s. Mam obowizek ci odmwi.
01:04:27:Rozumiem. Wic po wszystkich latach|suby pod twoim dowdztwem
01:04:31:musz si zadowoli rol uczestnika|w twojej wyprawie wojennej,
01:04:36:omijajc cuda natury i dc do zniszczenia.|Nie wspomn ju o korupcji wadzy...
01:04:41:- Zapominasz si.|- Nie, Jack.
01:04:44:To ty si zapomniae.|Dla mnie obietnica jest spraw wic.
01:04:48:Bya warunkowa. Dowodz statkiem|krlewskim, a nie prywatnym jachtem.
01:04:53:Nie mamy czasu na twoje cholerne hobby.
01:05:33:Davies, nie zostawiaj ich tam.|Zanie je pod pokad.
01:05:36:Panie Blakeney.
01:05:38:Znalazem ciekawego uka|chodzcego po pokadzie.
01:05:45:To chyba uk z Galapagos.
01:05:49:Na pewno.
01:05:52:Nawet chodzc cay dzie po wyspie,|mgby si pan na niego nie natkn.
01:05:59:To bardzo prawdopodobne.
01:06:03:Moe go pan sobie zatrzyma.
01:06:24:Dzikuj.
01:06:40:Ostatni wystrza.
01:06:42:- Czas?|- Dwie minuty, jedna sekunda.
01:06:46:Chopcy, to nie wystarczy.|Musimy wypali dwa razy wicej salw ni oni.
01:06:51:- Chcecie ujrze gilotyn na Piccadilly?|- Nie.
01:06:54:Chcecie nazywa Napoleona krlem?
01:06:57:Wasze dzieci maj piewa Marsyliank?
01:07:00:Panie Mowett, panie Pullings,|bateria z prawej burty.
01:07:06:Rzeko, chopcy. Kadencja i rytm.
01:07:12:- Do celu.|- Dalej, szybciej.
01:07:15:Wyczyci.
01:07:28:Cign.
01:07:31:- Raport.|- Trzecia i czwarta dywizja gotowa.
01:07:34:Dobrze. Bateria prawej burty, ognia!
01:08:09:Jedna minuta i dziesi sekund.
01:08:13:Dobra robota.|Dostaniecie dodatkow racj grogu.
01:08:20:Przejcie dla kapitana.
01:08:22:Znaczna poprawa. Dobra robota.
01:08:25:Dzikuj.
01:08:33:Ej, Killick.|Co masz dzi dla nas?
01:08:38:Ryj pijanej wini.
01:08:41:- Ryj pijanej wini.|- Moja ulubiona potrawa.
01:08:45:A jak zaczn zwiewa,|Surprise przegoni ich na tamten wiat.
01:09:46:Jeszcze troch, a zaoga|odda to wszystko za kubek wody.
01:09:49:Nie umiem wywoa deszczu.
01:09:53:Umiem zaprzgn wiatr,|ale nie jestem jego stwrc.
01:09:56:Nigdy nie miaem takiego pecha.
01:10:15:"I rzekli do niego:|Co jest rdem tego za?"
01:10:24:Skd to jest?
01:10:27:Z Biblii.|Historia Jonasza.
01:10:32:Odkryli na swym statku,|e jeden z nich, Jonasz, obrazi Boga
01:10:37:i sprowadzi na nich nieszczcie.
01:10:39:Zo pochodzi od tego,|kto myli le i jest zy.
01:10:45:Joe wie o tym co nieco.
01:10:49:Z wasnego dowiadczenia. Co, Joe?
01:11:04:Jest tak jak mwi Killick.|Rano w dzie bitwy nie bije na alarm.
01:11:10:Potem gin jego strzelcy. Jak tylko|wszed na bezan, Will wpad do wody.
01:11:14:A kto sta na wachcie,|kiedy stracilimy wiatr?
01:11:39:Ej, ty. Baczno.
01:11:44:Oficerze, odprowadzi go|pod pokad i zaku w kajdany.
01:11:48:Parada aresztantw|o czwartej godzinie wachty.
01:11:51:Tak jest, panie.
01:11:54:Hollom do mojej kabiny.
01:12:01:Popchn pana marynarz,|a pan nie zareagowa. Dlaczego?
01:12:05:Miaem zamiar,|ale odpowiednie sowa nie...
01:12:07:Odpowiednie sowa?|By wiadomie nieposuszny.
01:12:12:Prbowaem pozna ich bliej i by|przyjaznym, ale obrcili si przeciwko mnie.
01:12:19:Zawsze szeptaj,|kiedy przechodz i dziwnie na mnie patrz.
01:12:24:Od tej pory bd od nich wicej wymaga.
01:12:27:Nie naley spoufala si|z majtkami pokadowymi.
01:12:31:Zaczn nami pogardza,|posdza o sabo.
01:12:35:Nie naley te by tyranem.
01:12:38:Bardzo mi przykro.
01:12:41:- Ile ma pan lat? 26, 27?|- W przyszy pitek kocz 30.
01:12:44:30? Dwukrotnie obla pan|egzamin na porucznika.
01:12:49:Ale nie jest pan zym eglarzem.|Nie moe pan by aspirantem do koca ycia.
01:12:54:Nie, panie. Zaczn si bardziej stara.
01:12:59:Chc czu przywdc.
01:13:02:Si.
01:13:04:Musi pan to z siebie wykrzesa,|a poczuj do pana szacunek.
01:13:11:Bez szacunku prawdziwa dyscyplina|wypada za burt.
01:13:15:Tak jest, panie.
01:13:18:Sia, szacunek i dyscyplina.
01:13:27:To nieszczsny.
01:13:31:Piekielnie nieszczsny.
01:13:35:To wszystko.
01:13:41:Hollom jest kozem ofiarnym. Wini si go za|wszystkie nieszczcia podczas tej podry.
01:13:48:Panie Lamb? Prosz tutaj.
01:13:50:Ci ludzie s wykoczeni.
01:13:54:Posune si za daleko.
01:13:56:Zapraszam ci do tej kabiny jako przyjaciela.
01:14:00:Nie po to, by krytykowa|lub omawia mj styl dowodzenia.
01:14:04:Czy mam odej, a znajdziesz si|w bardziej stosownym nastroju?
01:14:11:- Co chcesz, ebym zrobi?|- Wylej grog za burt.
01:14:14:- Odebra im grog?|- Nagle by pijany, gdy obrazi Holloma.
01:14:18:Przerwa 200 lat przywilejw i tradycji.
01:14:21:Wol, eby byli pijani,|ni wywoali bunt.
01:14:24:Wiem co o buntach.
01:14:26:Mczyni wyrwani z domw, zamknici na|dugie miesice w drewnianym wizieniu...
01:14:31:Szanuj twoje pogldy, ale mog sobie|pozwoli tylko na jednego rebelianta.
01:14:39:Nie znosz, kiedy mwisz o subie|w ten sposb. Deprymuje mnie to.
01:14:43:Mylisz, e chc go chosta?
01:14:45:Czowieka, ktry na mj rozkaz|odci przyjaciela i posa go na mier?
01:14:51:Jedyna rzecz, ktra nadaje sens wiatu,|to cika praca...
01:14:56:Ten marynarz nie zasalutowa.
01:14:58:Hierarchia istnieje nawet w przyrodzie.
01:15:01:- W przyrodzie nie ma pogardy.|- Ludmi trzeba rzdzi.
01:15:06:Czsto nie najmdrzej, ale rzdzi trzeba.
01:15:08:To usprawiedliwienie kadego tyrana|w historii, od Nerona po Bonaparte.
01:15:13:Jestem przeciwny wadzy.|To zalek nieszczcia i opresji.
01:15:17:Jeli szukasz anarchii,|to przyszede w niewaciwe miejsce.
01:15:24:Cztery.
01:15:27:Pi.
01:15:30:Sze.
01:15:33:Siedem.
01:15:36:Osiem.
01:15:38:Dziewi.
01:15:42:Dziesi.
01:15:45:Jedenacie.
01:15:48:Dwanacie.
01:15:53:Odwiza go.
01:16:18:Nie tak gono.
01:17:12:Od ten n, Boyle.
01:17:19:- Niedobrze panu?|- Nie jest chory, tylko si wykrca od pracy.
01:17:22:Zamknij si.
01:17:23:Zostawcie go w spokoju.
01:17:26:- Niech si pan napije wody.|- Dzikuj.
01:17:33:Panie, to pan Hollom.
01:17:42:Fizycznie nic mu nie dolega.|Uwaa, e wisi nad nim kltwa.
01:17:49:Marynarze wytrzymaj wiele,|ale nie obecno Jonasza.
01:17:53:Mj Boe. Ty te w to wierzysz.
01:17:58:Nie wszystko znajdziesz w swoich ksikach.
01:18:07:To on, co nie?
01:18:12:Jonasz.
01:18:15:On to powoduje.
01:18:19:On to wywouje, nie widzicie?
01:18:22:Zawsze kiedy ma wacht,|pojawia si ten statek.
01:18:30:Poczekajcie, sami zobaczycie.
01:18:33:Prdzej czy pniej,|dzi w nocy pojawi si ten fantom.
01:18:39:Pocignie nas wszystkich za sob,|gboko w gorce miejsce.
01:19:05:Przestraszy mnie pan.
01:19:10:Czuje si pan lepiej?
01:19:12:Duo lepiej, dzikuj.
01:19:27:Kapitan sdzi,|e jutro zapiemy wiatr.
01:19:31:Na pewno.
01:20:01:Zawsze by mi pan bardzo yczliwy.
01:20:11:egnam.
01:21:01:JONASZ
01:21:19:Nie wszyscy stajemy si tym,|na co mielimy nadziej.
01:21:23:Ale wszyscy jestemy istotami boskimi.
01:21:29:Jeli niektrzy wrd nas|myleli le o panu Hollom
01:21:34:lub le o nim mwili,
01:21:38:lub zawiedli go w braterstwie czowieczym,
01:21:43:to prosimy ci, Panie, o wybaczenie.
01:21:46:I prosimy, by on nam wybaczy.
01:22:04:Chwalmy Boga.
01:22:46:- Widzia pan tego ptaka?|- Jakiego ptaka?
01:22:49:Co w rodzaju albatrosa albo duej mewy.|O, to on.
01:23:02:Oto i on. Mj ptak. Do diaba.
01:23:07:Ale kry.
01:23:16:Doktorze!
01:23:20:Tak mi przykro. Ptak obniy lot.|Nie widziaem pana.
01:23:28:- Calamy, sprowad Higginsa.|- Nic mi nie jest.
01:23:44:Pocisk wcign za sob skrawek koszuli.
01:23:47:Jeli go nie usuniemy,|rana zacznie ropie i si jtrzy.
01:23:51:Podoa pan temu zadaniu?
01:23:53:Musz przejrze ksiki doktora.|Obejrze jakie ilustracje.
01:23:59:Obejrze ilustracje?
01:24:01:eby si zorientowa, co gdzie jest.
01:24:04:Byoby atwiej, gdybymy byli|na twardym ldzie. Nie koysaoby...
01:24:11:Dam rad. Zobaczy pan.
01:24:37:d na horyzoncie. Pynie na zachd.
01:24:41:Nie mamy pewnoci, ale to chyba ona.
01:24:47:Powrotu do zdrowia...
01:24:50:Do widzenia.
01:25:10:Nie ma wtpliwoci. To Francuz.
01:25:21:Czy bi na alarm?
01:26:01:Powiedz, e to nie z mojego powodu.
01:26:03:Ale nie. Musiaem rozprostowa nogi.
01:26:10:Ostronie.
01:26:19:wawo. Zabezpieczy lini.
01:26:23:Krlewska Piechota Morska|w namiotach co 20 jardw.
01:26:36:- Wszystko gotowe, Higgins?|- Tak.
01:26:39:Nie.
01:26:42:Zrobi to wasnorcznie.
01:26:50:Wszystko jest pod kontrol,|poczekam na zewntrz.
01:26:53:Zawsze moe si przyda|wolna para pewnych rk.
01:26:56:Oczywicie, jeli nie wzdrygasz si|przed takimi sprawami.
01:27:02:Drogi doktorze,|cae ycie spdzam wrd ran.
01:27:10:To dobrze.
01:27:12:Po rk na moim brzuchu|i mocno nacinij, kiedy dam ci znak.
01:27:17:Higgins, podaj n amputacyjny.
01:27:27:Padeen, prosz ci.
01:27:42:Sonda.
01:27:46:Gaza.
01:27:58:W porzdku.
01:28:04:Musisz podnie ebro.
01:28:08:Chwy mocno kwadratowym hakiem.
01:28:16:W sam rodek.
01:28:18:I unie do gry.
01:28:34:Przy gaz, Jack. Nie widz.
01:28:40:Dasz rad?
01:28:53:Mam to.
01:29:06:Przycinij troch mocniej.
01:29:19:- Czy jest caa?|- Tak. adnie si zaceruje.
01:29:24:Dziki Bogu, e si udao.
01:30:10:Nieze.
01:30:21:- Wraz z Padeenem zebralimy co dla pana.|- Naprawd?
01:30:24:Wszystkie uki wraz z rolinami,|na ktrych je znalelimy.
01:30:28:Padeen, ten si wydosta.
01:30:30:Zrobiem troch notatek,|jeli to pana ciekawi.
01:30:50:Wyglda na to, e ma pan|zadatki na przyrodnika.
01:30:54:Moe zostan walczcym przyrodnikiem,|takim jak pan.
01:31:03:Dochodz do wniosku,|e to nie najlepsza kombinacja.
01:31:06:No dobrze.
01:31:07:Czy wolno panu wstawa?
01:31:09:- Jest pan te lekarzem?|- Nie, panie.
01:31:13:No wanie. Pozwl, Padeen.
01:31:22:Jak dugo kapitan zamierza tu pozosta?
01:31:28:Moe z tydzie.
01:31:31:- Nie ma popiechu.|- Nie musimy si pieszy na Markizy?
01:31:35:Nie jestem pewny, czy to by Acheron.
01:31:38:Jeli tak, to ju go nie znajdziemy.|Tak jak uczciwego czonka parlamentu.
01:31:42:Zawrcimy do domu. Zanim - nie daj Boe|- zapanuje pokj midzy nami, a Francj.
01:31:51:By moe nigdy nie uda mi si|spaci ci tego dugu.
01:31:54:Bzdura. Nazwij jaki krzak moim imieniem.|Co kolczastego i trudnego do wyrugowania.
01:31:59:Krzak? Nonsens.|Nazw twym imieniem wielkiego wia.
01:32:44:Aaa!
01:32:46:Zbierajcie si. Czas i.
01:32:50:- Do obozu?|- Na drug stron wyspy.
01:32:53:- To co najmniej dziesi mil.|- Wic nie ma chwili do stracenia.
01:32:57:To tu widziaem tego kormorana,|ktry nie umie lata. Chodcie.
01:33:13:Dugo siedem cali.
01:33:16:Szeroko cztery cale.
01:33:18:Dugo szyi - 15 cali.
01:33:22:Szeroko w najszerszym miejscu -|sze cali.
01:33:32:Od siatk i uyj rk.|One nie gryz.
01:33:35:To dobry okaz.
01:33:39:Podniecie je ostronie.
01:33:42:Chyba powinnimy wraca.
01:33:45:Tu nie obowizuje dyscyplina wojskowa.|Musz znale tego kormorana.
01:33:51:Jeli okae si niezdolny do lotu,|przedstawi pana jako wspodkrywc.
01:35:33:Musimy si pieszy.
01:35:38:Musisz go ponie. Od ca reszt.
01:35:46:Otwrzcie klatki.
01:36:03:- Wszystkie rce, odcumowa statek.|- Pjd prawym halsem.
01:36:08:Niech kto z zaogi|pomoe wnie te wie.
01:36:11:Barret Bonden, ster prawo.
01:36:17:Jest dwie godziny przed nami|i zmierza na poudnie.
01:36:20:To znaczy na Wysp Krla Karola.|Szuka wody.
01:36:24:eby j dogoni i pokona,|musielibymy sta si niewidzialni.
01:36:32:Brasowa reje na prawo.
01:36:43:I co, ujrzae swojego ptaka?
01:36:46:Nie. Waciwie tak, ale go nie zapaem.
01:36:51:Moim najwikszym odkryciem|by twj fantom.
01:36:54:Rzeczywicie. Przykro mi, e musiae|pozostawi wikszo swojej kolekcji.
01:36:59:Ale wraz z panem Blakeney|dokonalimy bardzo ciekawego odkrycia.
01:37:05:Doprawdy?
01:37:07:Niech zgadn. Patyk?
01:37:16:Niech mu pan o tym opowie.
01:37:18:To rzadki okaz gatunku Phasmida.
01:37:22:To owad, ktry przyjmuje posta patyka,|aby zdezorientowa drapiecw.
01:37:55:SYRENA
01:38:18:Morska Phasmida, doktorze.
01:38:20:Przynajmniej na uytek godnego oka,|jeli kto ma apetyt na statek wielorybniczy.
01:38:25:Odtd bd si bardziej interesowa|bogactwem natury.
01:38:29:Nie miaem pojcia, e jej badanie moe|wpyn na rozwj sztuki bitwy morskiej.
01:38:34:Rozumiem.
01:38:36:Teraz trzeba dogoni tego drapiec|i wcign go w nasz puapk.
01:38:41:To ty jeste drapiec.
01:38:44:Teraz. Na lewo od dzioba.
01:38:49:A to ci dopiero fregata.
01:38:51:Do diaba, ale masz dobry wzrok, Barret.
01:38:56:Wicej dymu.
01:38:59:To ich przycignie.
01:39:11:Wyczyci dziaa.
01:39:18:Nowe kamyczki do skakwek.
01:39:30:Bateria lewej burty,|odczepi tylne kka.
01:39:39:Zdj dziaa z kek.
01:39:44:Killick, ty te. Ubieraj si.
01:39:48:- Tom?|- Przygotowania zakoczone.
01:39:51:Dobrze. Od tej chwili nie ma "panw",|salutowania, gwizdkw ani dzwonkw.
01:39:55:Tak jest, panie.
01:39:57:Chyba wszyscy mamy z tym trudnoci.
01:40:01:W adowni Acherona|bdzie 30 wielorybnikw.
01:40:04:Po wejciu na pokad|pan Calamy pjdzie ich uwolni.
01:40:08:Myli pan, e jest na to gotowy?
01:40:10:A pan by gotowy?|To zmieni bieg wypadkw.
01:40:13:Rzeczywicie.
01:40:24:Zapa przynt. Zmiemy kurs.
01:40:26:Udawajmy, e uciekamy w panice,|jak kady statek wielorybniczy.
01:40:30:Za wyjtkiem tu obecnych, panie Hogg.
01:40:33:Szybko, bo was zobacz.
01:40:35:Eckhart, zostaw to.|Chod tu, w na siebie jakie achmany.
01:40:51:Ma pan obowizki trzeciego oficera.|Podobno mamy uwolni wielorybnikw.
01:40:57:Pan ma pozosta na pokadzie rufwki.|Przykro mi, Will.
01:41:04:Udawaj, e nie moesz utrzyma kursu.
01:41:10:- Przepraszam.|- Jestemy wielorybnikami.
01:41:13:Pan Calamy mwi, e nie mog|wej na pokad. Chc powiedzie...
01:41:17:Wiem, co chcesz powiedzie.|I moja odpowied brzmi "nie".
01:41:21:Poprowadzisz strzelcw, a gdy wejdziemy|do nich, przejmiesz dowdztwo.
01:41:25:- Czy to jasne?|- Przejm dowdztwo statku? Dzikuj.
01:41:30:Odmaszerowa na stanowisko.
01:41:35:Na prawe rami,|by odrni przyjaciela od wroga.
01:41:38:Davies, to rami. Z prawej burty.
01:41:41:- To rami, ktre masz czy nie masz?|- Do tych bezczelnoci.
01:41:45:Zdejmijcie chustk z szyi|i zawicie j na prawym ramieniu.
01:41:48:Z drogi, idzie kapitan!
01:41:52:Gratulacje, poruczniku.
01:41:54:Chopcy, wiem, e nie brak wam odwagi
01:41:58:i jak ja nie moecie si|doczeka ostrego starcia.
01:42:02:Ale zanim wpadn w puapk,|musimy podpyn do ich okrtu.
01:42:05:Musimy trzyma nerwy na wodzy.
01:42:07:Dyscyplina bdzie rwnie wana, co odwaga.
01:42:11:Acheron to twardy orzech do zgryzienia.|Maj dwa razy wicej dzia i ludzi.
01:42:17:A za swe ycie zadaj wysokiej ceny.
01:42:22:Zachowujcie si jak szczury ldowe,|a nie piechota morska.
01:42:26:A dam sygna|brasowa agiel do kursu na wiatr.
01:42:28:To nas prawie zatrzyma w miejscu.
01:42:32:Wtedy nastpi obsuga dzia|w podwjnie krtkim czasie.
01:42:35:Bez tylnych kek macie wyszy zasig,|ale tracicie szans ponownego adowania.
01:42:40:A wic, kapitanowie dziaowi,|macie tylko jedn salw z lewej burty.
01:42:46:Celujcie w grotmaszt.|Wiele bdzie zaleao od waszej precyzji.
01:42:50:Ale nawet gdy okaleczony,|okrt ten bdzie grony jak zranione zwierz.
01:42:59:Howard ze swymi marynarzami zmiecie ich|pokad z dziaek obrotowych i muszkietw.
01:43:05:Sprbuj wyrwna siy,|zanim wejdziemy na ich pokad.
01:43:10:Oni chc nas jako zdobycz wojenn.
01:43:14:Wic nie chc nas zniszczy.|Zgubi ich wasna chciwo.
01:43:22:Anglii grozi inwazja.
01:43:25:I cho jestemy na kracu wiata,|ten statek jest naszym domem.
01:43:30:Ten statek to Anglia.
01:43:36:A wic zaoga - chwyta za liny lub dziaa.|Trzeba dziaa szybko i skutecznie.
01:43:40:Sprawimy im niespodziank.
01:43:55:Rzucajcie wysoko, eby je widzieli.
01:43:59:- Masz ochot na cygaro?|- Nie, dzikuj.
01:44:01:Bardzo prosz, doktorze.
01:44:05:- Pozwoliem sobie, doktorze.|- Dzikuj.
01:44:08:- S tu trzy kostki cukru.|- To bardzo hojnie.
01:45:05:Powodzenia.
01:45:09:- Zobaczymy si potem.|- Na pewno.
01:45:14:Ostronie teraz, chopaki.|Zachowa spokj.
01:45:19:Do angielskiego statku wielorybniczego.|Mwi Acheron.
01:45:25:Nie macie szans.|Ale ostrzeglimy was.
01:45:29:Zatrzymajcie si,|albo zniszczymy wasz statek.
01:45:33:Ostrzegamy was po raz ostatni.
01:45:36:Zatrzymajcie si,|albo was zniszczymy.
01:45:40:Luzowa na linie.
01:45:49:Wyprowadzi dziaa.
01:45:51:Ognia!
01:46:04:Cel grotmaszt!
01:46:13:- Przepu mnie.|- Ognia!
01:46:42:Ster lewo na burt!
01:46:45:Marszagiel staw.
01:46:50:Obsadzi bateri prawej burty.
01:46:58:Pal, gdy si wyoni.
01:47:23:Zawadza maszt.|Nie dopyniemy bliej.
01:47:26:Zbuduj pomost.|Ostrzelam ich.
01:47:29:- Dywizja, doczy do pana Pullingsa.|- Marszagiel precz.
01:47:32:Wiwat Jack Szczciarz!
01:47:35:Odsun haki.
01:47:38:Wyprowadzi belki.
01:47:42:- Dywizja, za mn.|- Za Angli, za dom i za zdobycz wojenn.
01:47:54:Cicho.
01:48:18:Wyglda na to, e robota skoczona.
01:48:36:Pal!
01:48:53:Panie Blakeney, due dziao.
01:48:55:To wszystko.
01:48:57:Ognia!
01:48:59:Dalej.
01:49:56:Przygotowa granaty.
01:50:07:Celuj w nasz kadub.
01:50:10:Mog nas zatopi. Celuj nisko.
01:50:13:Padeen, celuj w ruf.
01:50:15:Wszyscy razem.
01:50:18:Z drogi.
01:50:20:Ognia!
01:50:22:Uzbroi si. Musimy wej na statek.
01:50:26:Za mn.
01:50:43:Gi.
01:50:49:Wielorybnicy, za mn.|Panie Hogg, pod pokad. Szybko.
01:50:55:Albatrosy, syszycie mnie?
01:51:00:Do dzia.
01:51:05:Boyle, polej sponk wod.
01:51:41:Chyo tam. Dalej. Rusza si.
01:51:47:Teraz zrbcie najgorsze.
01:52:22:- Czy opucili flag?|- Tak sdz.
01:52:25:- Czy znalaz si ich kapitan?|- Jeszcze nie.
01:52:28:Szukajcie dalej.
01:53:29:Docteur de Vigny, monsieur.
01:53:32:Zrobiem wszystko, co w mojej mocy.
01:53:39:Przed mierci capitaine prosi,|abym to panu da.
01:55:10:Ja to zrobi.
01:55:26:Moe pan mi pomc?
01:55:51:Ojcze nasz,
01:55:53:ktry jest w niebie,|wi si imi Twoje.
01:55:57:Przyjd Krlestwo Twoje,|bd wola Twoja,
01:56:00:jako w niebie, tak i na ziemi.
01:56:03:Chleba naszego powszedniego|daj nam dzisiaj
01:56:06:i odpu nam nasze winy,|jako i my odpuszczamy naszym winowajcom.
01:56:11:I nie wd nas na pokuszenie,|ale nas zbaw ode zego.
01:56:15:Bo Twoje jest Krlestwo,
01:56:17:wadza i chwaa,
01:56:19:na wieki wiekw.
01:56:21:Amen.
01:56:23:Robert Gardner, starszy marynarz.
01:56:26:James Lloyd, bosmanmat.
01:56:30:Robert Kemp, starszy marynarz.
01:56:34:John Antonio, drugi kwatermistrz.
01:56:39:Michael Doudle, starszy marynarz.
01:56:45:Joseph Nagle, stolarz.
01:56:50:John Allen, podporucznik marynarki.
01:56:58:Peter Miles Calamy,
01:57:04:porucznik marynarki.
01:57:09:Powierzamy ich ciaa gbinom,
01:57:12:aby tam obrciy si w nico,
01:57:14:czekajc na zmartwychwstanie,|kiedy morze odda swoich umarych,
01:57:18:i na ycie, ktre nastpi,
01:57:21:przez Pana Naszego Jezusa Chrystusa.
01:57:24:Amen.
01:57:54:To nasz stary znajomy.
01:58:48:Podaj beczk z farb.
01:58:57:Wielorybnicy s na pokadzie|i to ju caa zaoga.
01:59:01:Dobrze.
01:59:03:Chyba powrc na Galapagos.
01:59:06:Tam si zaopatrzymy,|a doktor znajdzie swego ptaka.
01:59:09:Znakomicie.
01:59:11:Pan za poprowadzi Acherona|na poudnie od Valparaiso.
01:59:14:Tam oporzdzi pan winiw, wyposay|statek i spotkamy si w Portsmouth.
01:59:19:Pan Hogg wietnie nadaby si|na podporucznika.
01:59:22:Ale to bdzie paska decyzja,|kapitanie Pullings.
01:59:31:Jest pod pana rozkazami.
01:59:37:- Dzikuj, panie.|- Szczliwej drogi.
01:59:40:I wzajemnie.
01:59:48:- Z przyjemnoci, panie.|- Niech wam szczcie sprzyja.
01:59:52:Teraz, chopaki,|wiwat na cze kapitana Pullingsa!
02:00:03:- Powodzenia, panie.|- Powodzenia, kapitanie.
02:00:22:Znowu rzpol.
02:00:23:Ej, Killick.
02:00:26:Bdzie gotowe, jak bdzie gotowe.
02:00:34:Nie spoczn, pki nie usysz,|e dobili do brzegu.
02:00:37:Tylu rannych,|a tylko jeden Higgins do opieki.
02:00:42:Ale lepszy on ni aden doktor.
02:00:46:- Poznaem doktora. Rozmawiaem z nim.|- Umar kilka miesicy temu.
02:00:50:De Vigny?
02:01:04:- Zawoaj pana Mowetta.|- Pan Mowett, do kabiny kapitaskiej.
02:01:07:Ich "doktor" da mi ten miecz.
02:01:13:Zmiana kursu.|Kierunek poudniowo-wschodni.
02:01:16:Przechwycimy Acherona|i odeskortujemy ich do Valparaiso.
02:01:20:Kierunek poudniowy wschd.
02:01:23:Jeszcze jedno, William.
02:01:25:- Bij na alarm.|- Znakomicie.
02:01:33:Uwarunkowane wymogami suby.
02:01:43:C, Stephen, ten ptak nie umie lata?
02:01:47:Tak.
02:01:49:Wic nigdzie nie odleci.
02:03:17:POPRAWKI: drooido|<< KinoMania SubGroup >>
02:03:20:>> Napisy pobrane z http://napisy.org <<|>>>>>>>> nowa wizja napisw <<<<<<<<
